Czyn zmienia marzenia w rzeczywistość

,,To możli­wość spełnienia marzeń spra­wia, że życie jest tak fas­cy­nujące”. Paulo Coelho

Marzenia mogą być ciche. Mogą się ledwo tlić. Dlaczego są takie ważne? Bo posiadają niezwykłą zdolność mobilizowania człowieka. Wystarczy iskra by zapłonęły z pełną siłą. Ta chwila, w której decydujemy, że mamy prawo do marzeń i chcemy po nie sięgać to impuls do działania.

BraMa do Marzeń

W zeszłym roku jak byłam z synem na wakacjach nad morzem brakowało mi jednej rzeczy. Poszłam więc do wypożyczalni i dostałam do czego potrzebowałam – roweru. Wybraliśmy się na przejażdżkę po Kołobrzegu. Dojechaliśmy tam gdzie auta nie jadą a piechotą za daleko. Pomyślałam sobie że fajnie by było przejechać całe wybrzeże naszego Bałtyku. I tak powstał projekt.

Poprzez moją wyprawę pod tytułem BraMa do Marzeń (skrót naszych imion – Bryan i Magda)  chciałam promować aktywny tryb spędzania czasu z dzieckiem. Dziecko wcale nie jest przeszkodą, żeby spełniać marzenia i przeżyć najwspanialszą przygodę życia. A dla dziecka to świetna okazja aby poznać otaczający go świat 🙂 Cieszę się że moja idea ma poparcie. W czasie przygotowań do podróży poznałam wielu ciekawych ludzi, którzy w jakiś sposób pomagają mi w tym co zamierzam zrobić. Specjalne podziękowania dla Rafała Solińskiego. Kamerzystę, który poświęcił swój czas aby przygotować filmik o mojej pasji. Adriana Bysiaka za stworzenie loga i strony do mojego bloga. Podziękowania kieruje również dla Gminy Godów i zastępcy wójta Tomasza Kasperuka za otrzymane gadżety i wsparcie medialne. Cieszę się że mam poparcie od Pawła Bernasa, polskiego kolarza szosowego występujący w ekipie VERVA ActiveJet, medalisty mistrzostw Polski.

W połowie Września ruszamy! Do śledzenia mojej wyprawy zapraszam na mój funpage https://www.facebook.com/Mama-kr%C4%99ci-1114899931864330/. A może moja wyprawa będzie dla kogoś właśnie tą iskierką i impulsem do działania i spełnianiem swoich marzeń. Niekoniecznie rowerowych 🙂 Jak zaczęło się u mnie i załapałam bakcyla rowerowego zapraszam do czytania poniżej.

Jak się zaczęło czyli ,,rowerem na mazury”

,,Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem.”

W moim życiu było wiele aniołów które wskazywały mi drogę, którą mam dążyć by odnaleźć w życiu cel swojego istnienia. Jednym z nich był pewien podróżnik-rowerzysta, który przypadkowo zapytał się mnie o drogę. Jechałam do pracy (pożyczonym rowerem) i wtedy pomyślałam sobie ja też tak chce podróżować. Czekałam prawie rok na urlop. Tydzień przed wyjazdem kupiłam swój własny wymarzony rower. Z pomocą google map zaplanowałam sobie trasę i miejsca w których będę nocować. Podróż była zaplanowana na 3 lub 4 dni. W zależności ile km przejadę w pierwszym dniu. Dodam że nigdy wcześniej nie przejechałam więcej niż 100 km. A trasa była ambitna. Prawie 600 km z Jastrzębia Zdroju do Olsztyna. Nadeszła niedziela. Spakowałam niezbędne rzeczy do plecaka czyli ubrania na zmianę i najważniejsze – portfel. Nawet nie miałam podstawowych kluczy, zapasowej dętki ani pompki. Wtedy jeszcze nawet nie umiałam poradzić sobie z wymianą dętki. Ale właściwie po co to wszystko dźwigać ze sobą. Przecież Pan Bóg posyła nam anioły na naszej drodze 😉 nawet jeżeli coś by się stało po drodze można poprosić kogoś o pomoc, albo wsiąść do autobusu i wrócić do domu. Ale ja jestem optymistką i z takim nastawieniem wyruszyłam w Wielki Nieznany Świat. Po drodze na stacji benzynowej kupiłam jeszcze niezbędną do podróży -mapę.

Pierwszy etap 190km

Gdy dojechałam do oddalonej od mojej miejscowości 150km Częstochowy czułam jeszcze że mam siły i postanowiłam jechać dalej do Radomska. Troszkę pogubiłam drogę, a żeby nie nadrabiać kilometrów wbiłam się na autostradę i tak przez 5 km jechałam z palpitacja serca. Już nie chodziło o policję i mandat za jazdę rowerem po autostradzie ale o to czy jakiś wariat jadący 200 km nie zrobi ze mnie placka. W końcu po przejechaniu 190 km byłam w Radomsku.

Drugi etap 180 km.

Po pierwszym dniu mięśnie dały o sobie znać. Ale liczył się cel. Więc pokonałam ból i ruszyłam dalej. Najcięższy był odcinek liczący 20 km z Sochaczewa do Wyszogrodu, który powinnam pokonać w 1 godzinę a jechałam dwie i pół godziny. Najkrótsza droga prowadziła przez obwodnice bez pobocza gdzie jechały prawie same tiry, które cały czas na mnie trąbiły żeby zjechać. Już łzy napływały mi do oczu ze strachu i zmęczenia. W takich sytuacjach najważniejsze jest wsparcie bliskich. Zadzwoniłam do mojego obecnego wtedy partnera. On wierzył we mnie. Powiedział: ,,Przejechałaś już ponad 300 km, te 20 to dla Ciebie nic. Jesteś twarda dasz radę!!” Po słowach otuchy ogarnęłam się. Dałam radę. Dojechałam do Wyszogrodu. Ale od tamtej pory mam uraz do głównych ruchliwych dróg i omijam je szerokim łukiem.

Trzeci etap 180 km

Rano wstaje. Patrzę do okna a tam deszcz. ,,Co robić? Czekać ten jeden dzień? A co jak dalej będzie padać? No przecież nie mogę pozwolić sobie na jeden dzień opóźnienia. Nie po to wczoraj tak się męczyłam.” Więc ruszyłam dalej ubrana w płaszcz przeciwdeszczowy. Chociaż i tak po 5 minutach deszcz mnie całą zmoczył to i tak uśmiech malował się na mojej twarzy.. ,,Wieczorem będę zwycięzcą swoich słabości”. Trzeba iść do przodu. Nie zatrzymywać się. Przeszkody zawsze będą pojawiały się w naszym życiu. Po 120km jazdy w deszczu dojechałam do Nidzicy – Granicy Warmii i Mazur gdzie przywitało mnie słońce. Piękny widok zachodzącego słońca nad jeziorem w Dorotowie były najcenniejszą nagrodą i wspomnieniem z mojej wyprawy.

Zakończenie i powrót

Czwartego dnia zrobiłam jeszcze po 50 km w okolicach Olsztyna. Celem mojej podróży było odwiedzenie bliskich. Taty, babci, wujków, ciotek i kuzynów. Powrót zaplanowany był pociągiem. Ale kuzyn myślał inaczej. I jak zaproponowałam mu żeby pojechał ze mną na śląsk to powiedział ,,Zwariowałaś! Nie jadę z Tobą rowerem tyle kilometrów!” No właśnie dla niektórych taka podróż jest szaleństwem. Dla mnie przygodą! Do dziś jak jadę odwiedzić rodzinę to się śmieją czy przyjadę rowerem czy pociągiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *